fbpx
More Bananas Zostań naszym klientem

“Gdzie się podziały tamte fora, gdzie Ci admini, gdzie tamten świat…” Felieton o tym, jak Facebook wchłonął internetowe społeczności

18 stycznia 2019 |

Chciałbym zaznaczyć, że poniższy felieton, ma formę zbioru przemyśleń, nie zawiera badań, a spostrzeżenia autora to nic innego jak tęsknota za światem internetu czasu Neostrady.

Innymi słowy, jeżeli poszukujecie nasyconego informacjami i “mięsnymi” konkretami artykułu ze świata social media, to obawiam się, że mój tekst może Was mocno rozczarować. Jeżeli jednak nie macie nic przeciwko społecznościowo-mediowemu bajaniu,  zapraszam serdecznie do lektury.

“Czerwona strzała” i potrzeba pytań

Aby docenić geniusz specjalistów od trendów zatrudnionych dla Facebooka, musimy cofnąć się do świetlanych lat rozwijającego się internetu. Nie tak dawno, jeszcze kilka lat temu ;), aby uzyskać informacje na temat konkretnej dziedziny, statystyczny Kowalski, chcąc nie chcąc, musiał zostać członkiem forum internetowego.  

Przykładowo – kupiłeś/łaś samochód. Super czerwoną Hondę. Zakochałaś/łeś się w nim ze wzajemnością, poznałaś każdy jego szczegół i w pewnym momencie przyszedł czas na delikatną zmianę, na coś, co pomogłoby wyróżniać się z tłumu. Na internetowych aukcjach można było nie raz, nie dwa za pokaźne pieniądze zakupić customowy zderzak, spoiler czy światła. I tu pojawia się pytanie – “czy to faktycznie jest takie, jak na zdjęciu?”.

Droga przez captcha-męki

Naturalna na owy czas, była decyzja o zarejestrowaniu się na jednym z internetowych forów rodzaju “Miłośnicy Hondy”. Wiązało się to z gąszczem pytań, oczekiwaniem na zwrotny e-mail aktywacyjny, decyzję admina forum i wpisanie poprawnie “tego kretyńskiego numeru z CAPTCHA”. Dalej wcale nie było łatwiej… Należało odnaleźć odpowiedni dział, następnie stworzyć temat w którym, zadawało się pytanie, na jakie chcieliśmy uzyskać odpowiedź. Pierwsze odpowiedzi w zależności od liczby użytkowników pojawiały się do godziny, więc należało uzbroić się w cierpliwość. Następnie zwykle w komentarzach wybuchła kłótnia, ironizowanie i ogólny bałagan do czasu, gdy do akcji nie wkroczył moderator. Chociaż nie zawsze.

Obecnie jestem członkiem dwóch forów internetowych, które pełnią rolę bastionu za wszelką cenę broniącego się przed falą internetowej patologii, braku kultury, zasad stosowania poprawnej polszczyzny, ludzkiej życzliwości, wspólnych zainteresowań. Znam jedno małżeństwo, które poznało się na zlocie członków forum internetowego zrzeszającego miłośników motocykli. Na “fejsie” tego typu społeczności zgromadzone nawet w zamkniętej grupie, do której nie każdy ma dostęp, raczkują – ciągle testuję, sprawdzam i poznaję. Stąd taka opinia.

Śmierć kwestią czasu

Największą wadą, która przyczyniła się ostatecznie do przegranej forów internetowych w starciu z potęgą ciemnej strony mocy Facebooka był brak skonsolidowania forów w jednym miejscu. Innymi słowy – jeden użytkownik internetu, był równocześnie członkiem od kilku do kilkunastu forów internetowych, w zależności od upodobań np. Wędkarze.pl, forum WMASG, NaGrzyby.pl, Bractwo Suzuki, Kuchnia Staropolska, Browarnicy…

Jeżeli użytkownik założył tematy/skomentował coś na każdym z nich to w przeciągu kilku godzin jego skrzynka pękała w szwach od powiadomień dotyczących odpowiedzi na jego posty. W przypadku, gdy forów było naprawdę dużo, użytkownik tracił wiele cennych informacji i tematów, które ze smutkiem odkrywał po czasie. Kolejnym przysłowiowym gwoździem do trumny dla internetowych społeczności spoza “fejsa”, była częsta ograniczona możliwość dodawania plików, związana z pojemnością serwera, na którym postawiono forum.  Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy nie musiał formatować zdjęcia na .jpg lub przycinać w Paincie avatar, żeby go “odchudzić” do akceptowalnego rozmiaru. Niezwykle irytujące szczególnie, gdy wspomnianych zdjęć było więcej.

Szybko i bez ograniczeń

Specjaliści pracujący pod szyldem Facebooka trafnie stwierdzili, że przecież można “to wszystko” ułatwić, uprościć. Albo jeszcze lepiej – wchłonąć! Tak powstały grupy. Po dołączeniu do grupy/ewentualnej akceptacji jej twórcy (w przypadku tzw. “grupy zamkniętej”), można natychmiast przejść do zadania pytania w formie posta, opatrzonego grafiką lub dodać film, który nagrało się przed chwilą swoim smartfonem. Bez procedur, przerzucania zdjęcia z aparatu na dysk, w czasie rzeczywistym.

Odpowiedzi pojawiają się niemal natychmiast. Wszystko przebiega sprawnie i bez większych przeszkód. I co najważniejsze – wszystko w jednym miejscu! Możemy być użytkownikami wielu grup, które są zgodne z naszymi zainteresowaniami, bez konieczności bycia zalogowanym na kilku zewnętrznych stronach.  Bez ograniczeń serwery, na których postawiony jest moloch przyjmą wszystko, a wewnętrzne w pełni zautomatyzowane narzędzia przytną, zapakują, dopasują, zaadaptują wszystko, co doń trafi.

Miłość do “klików”

Postęp w dziedzinie grup na Facebooku jest niesamowity. Możemy śmiało powiedzieć, że przeżywają one swój rozkwit. Mark Zuckerberg zapowiedział wsparcie dla administratorów grup, jakim są potężne nowe narzędzia, dzięki którym zarządzanie grupą oraz jej członkami stanie się o wiele sprawniejsze. Za sprawą analityki, dokładnego wglądu w to, jaką aktywność przejawiają użytkownicy, jak bardzo są zaangażowani dostaną zwrotny feedback na temat jej rozwoju.

Podobieństwo do facebookowych stron nie jest przypadkowe. W grupach zamkniętych, za pomocą mechanizmu filtrowania wniosków o dołączenie do nich, administratorzy będą w stanie wychwycić potencjalnych trolli, spamerów lub osoby nie stosujące się do regulaminu. Jedno działanie wystarczy, aby usunąć daną osobę i wszystkie jej komentarze. Do tego dochodzi możliwość reklamy, której tradycyjne fora, w takiej formie nie miały, chyba że w formie lichej banerówki lub bota użytkownika, który coś polecał, szczególnie na forach dla miłośników kulturystyki.  Dla Marka Zuckerberga budowanie facebookowych wspólnot użytkowników jest niezwykle istotne, z punktu widzenia utrzymywania stałego poziomu zaangażowania internautów, który przekłada się na facebookowe źródło zysku. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że możliwości grup będą nadal szlifowane, a ogólna “sympatia” ich użytkowania stale będzie wzrastać.

By żyło się lepiej

Podsumowując – grupy są przyszłością Facebooka, stale rozwijaną tak, aby ich członkom żyło się lepiej. I żeby nie generowali ruchu nigdzie indziej, jak na “fejsbukowym” podwórku. Natomiast przyszłość internetowych społeczności zgromadzoną na forach, widzę raczej w ciemnych barwach. Są one na ogół uzależnione od grupy osób, które często pokrywają roczny koszt utrzymania danego forum z własnych kieszeni.

Czas pokazał, że życie weryfikuje wielokrotnie początkowe założenia twórców związanych z prowadzeniem i utrzymywaniem forów internetowych, co kończy się prędzej czy później na braku opłacenia abonamentu i jest równoznaczne ze śmiercią internetowej społeczności, podczas gdy na Facebooku wciąż wita nas komunikat: “To jest (i zawsze będzie) darmowe!”

Kuba Łaciak

 

INNE ARTYKUŁY W KATEGORII: Inspiracje

Jak rozpocząć przygodę
z Instagramem, czyli podstawy podsta...

28 stycznia 2019 Inspiracje

Femvertising, czyli marketing po kobiecemu

07 stycznia 2019 Inspiracje
No tags.

Nowy rok – nowe trendy! Co będzie na topie w 2019?

27 grudnia 2018 Inspiracje

Podsumowanie roku 2018: marketing

18 grudnia 2018 Inspiracje

Podsumowanie roku 2018: social media

10 grudnia 2018 Inspiracje

8 trendów w content marketingu na 2019 rok

29 listopada 2018 Inspiracje

Easter Eggs, czyli marketingowe złoto dla wtajemniczonych

15 listopada 2018 Inspiracje

Fenomen Instagrama

19 października 2018 Inspiracje

4 darmowe narzędzia, które pozwolą urozmaicić Insta Stories

24 września 2018 Inspiracje

Reserved: faux pas naszych czasów czy zwykłe niedopowiedzenie? ...

21 września 2018 Inspiracje

Przestrzeń from Facebook, czyli jak Facebook wspiera społeczno...

18 września 2018 Inspiracje

6 rzeczy, które już nie działają
na Instagramie

31 sierpnia 2018 Inspiracje
MAŁO Bananów? Kliknij aby załadować więcej!