fbpx
Greenwashing

Greenwashing w marketingu. 6 porad, jak nie dać wprowadzić się w błąd

Zapewne spotkałeś się przynajmniej raz z pojęciem „greenwashingu”. Nic w tym dziwnego – od 2019 roku mówi się o wzroście świadomości konsumenckiej. Co za tym idzie, wiele firm musi się przystosować do zmian na rynku i zapewnić klientom, ale też planecie, oczekiwaną wartość w postaci najwyższej jakości produktów, transparentnych działań, a także troski o środowisko. Problem pojawia się, gdy ekologia staje się tylko sposobem na dostosowanie się do aktualnej sytuacji i trendów. Taką ekomanipulację nazywa się greenwashingiem.

Historia greenwashingu w marketingu

Wiesz, że to pojęcie jest znane już od lat 80-tych? Pierwsze zjawisko nazwane tym terminem to rok 1986, kiedy amerykański biolog i aktywista Jay Westerveld użył go, odwołując się do niejednoznacznych etycznie praktyk w branży hotelarskiej. Dokładnie chodziło mu o zachęcanie gości obiektu do rzadszej zmiany ręczników, wykorzystując przy tym argument troski o środowisko. Obecnie greenwashing to nie tylko przykrywka dla unikania wywiązywania się z pewnych usług w ofercie, ale też praktyka, która skutecznie odwraca uwagę od prawdziwych i często negatywnych działań firmy.

Greenwashingiem nazywa się także proceder sprzedaży produktów określanych w komunikacji jako ekologiczne, a które w rzeczywistości z ekologią nie mają wiele wspólnego. Można to także uznać jako chwyt reklamowy, który oddziałuje na klientów preferujących wspierać marki odpowiedzialne i świadome społecznie.

Jak rozpoznać greenwashing? 6 porad, jak nie dać wprowadzić się w błąd

Istnieje cienka linia między autentyczną, odpowiedzialną społeczną komunikacją, a greenwashingiem. Jak nie dać się zmanipulować i rozpoznać fałszywe praktyki? Poniżej kilka praktycznych porad, na co szczególnie warto zwrócić uwagę:

1. Słowa lub terminy bez jasnego znaczenia wykorzystane w komunikacji marki np. nagminnie używane sformułowanie „przyjazne dla środowiska” czy też określenia „ekologiczne”, „organiczne”, „naturalne”. To tylko niektóre przykłady powszechnie stosowanych etykiet, które mogą być mylące i wprowadzające w błąd konsumentów.

2. Konflikt interesów: ekologiczny produkt – brudna produkcja. Przykładem takiej sytuacji jest np. prowadzenie sprzedaży wydajnych, energooszczędnych żarówek, które zostały wyprodukowane w fabryce zanieczyszczającej rzeki.

3. Wykorzystywanie w komunikacji wizualnej sugestywnych obrazów, które dają zielone wrażenie np. rury wydechowe oplecione paprocią (coś tu nie pasuje, prawda?).

4. Szczególny nacisk i podkreślenie jednego pozytywnego aspektu, podczas gdy wszystkie inne są antyeko. Co z tego, że słomki są papierowe, skoro kubek się nie zmienił i nadal jest z plastiku?

przykład green washinguźródło:  facebook.com/greenpeacepl

5. Wiarygodność oznaczeń i certyfikatów. Trzeba być świadomym, że takie symbole często są dostępne w sprzedaży, a w praktyce nie wymagają spełnienia określonych norm.

6. Podawanie informacji bez konkretnych źródeł, które tylko naukowiec może potwierdzić lub zrozumieć, a także twierdzenia, które może być słuszne, ale nie ma na to sprawdzonych dowodów.

Gra warta świeczki? Niekoniecznie

Rozpoznany greenwashing mocno podważa wiarygodność biznesową i zaufanie między firmami, a konsumentami. Jest jednak niewątpliwie pozytywny efekt tego zjawiska – wzrasta świadomość odbiorców oraz weryfikacja autentyczności marketingowych działań globalnych firm. Nie bój się pytać i oczekuj konkretnej odpowiedzi. Stopniowo wyznaczane są coraz lepsze standardy etyczne, a społeczeństwo oczekuje od brandów więcej niż kiedyś. Ostatni punkt dzisiejszego poradnika to… zachować zdrowy rozsądek.

Autor:
Patrycja Polis

Specjalistka marketingu internetowego. Entuzjastka dalekich podróży i dobrej fotografii. Na co dzień nie rozstaje się z telefonem, chyba że zasięg na to nie pozwala. Specjalizuje się w komunikacji marek odpowiedzialnych społecznie.

Udostępnij

FacebookTwitterPinterest